Akta historyczne
Obóz, zakłady i teren, który nigdy nie przestał mówić
Ułożyłem materiały z gkep.pl w jedną, czytelną opowieść. Poniżej są wszystkie zdjęcia z artykułów o Nussdorfie i TOS/GZNS, rozpisane tam, gdzie najlepiej pracują z tekstem: przy mapach, relacjach, ruinach i śladach badań terenowych.
Archiwum główne
Punkt wyjścia: dwa schrony, dawny obóz i zakłady, które przykryły jego układ.
Historia tego miejsca biegnie trzema warstwami. Najpierw był obóz pracy Deutsche Werke Kiel – Werftarbeiterlager Gotenhafen – Grabau, później powojenne zakłady TOS/GZNS, a dziś zostały po nich przede wszystkim schrony, relikty infrastruktury i opowieści zbierane przez GKEP.
Nussdorf / topografia
Lotnicze rozpoznanie pokazuje, jak duży był obóz i jak mocno zmienił się teren.
W 1941 roku na terenie Leszczynek Niemcy założyli obóz pracy Deutsche Werke Kiel – Werftarbeiterlager Gotenhafen – Grabau. Granice biegły wzdłuż obecnych ulic Morskiej, Orlicz-Dreszera, Ściegiennego i Działdowskiej. To właśnie ta skala tłumaczy, dlaczego opowieści o tunelach i ukrytej infrastrukturze wracają tu do dziś.
W obozie przebywali jeńcy i więźniowie różnych narodowości, zmuszani do ciężkich prac przy budowie i wyposażaniu okrętów. Zdjęcia lotnicze, archiwalne plany i dzisiejszy układ ulic pozwalają zszyć dawny krajobraz z obecnym miastem niemal punkt po punkcie.
Nussdorf / ludzie
Obóz to nie tylko plan terenu. To też uchodźcy, komenda i ślady codzienności.
W drugiej połowie 1944 roku do Gdyni zaczęli napływać niemieccy i estońscy uchodźcy z terenów państw nadbałtyckich. Część trafiła do Nussdorfu. Mieszkali w specjalnie przebudowanych barakach, lepiej wyposażonych niż te przeznaczone dla więźniów.
W tym samym czasie w obozie funkcjonowała rozbudowana administracja, a korespondencja więźniów była cenzurowana i ograniczana do krótkich, „pozytywnych” wiadomości. Pod koniec wojny pojawili się też jeńcy włoscy uznani za zdrajców III Rzeszy.
TOS / GZNS
Po wojnie dawny teren obozu staje się zapleczem Technicznej Obsługi Samochodów.
Po likwidacji obozu teren długo pozostawał niezagospodarowany. W 1952 roku zapadła decyzja o ulokowaniu tu Technicznej Obsługi Samochodów Okręgu Gdańskiego. Później zakłady przemianowano na Gdańskie Zakłady Naprawy Samochodów.
Budowa zakładów zmieniła poziomy gruntu, przykryła wiele reliktów i zamknęła część podziemi pod nową przemysłową skarpą. To wtedy dawne ślady obozu zaczęły znikać z powierzchni, ale nie z pamięci miejsca.
Rozbiórka i badania
Po zniknięciu hal wróciły fundamenty, włazy, studnie i pytania o to, co nadal jest pod ziemią.
Kiedy zakłady zaczęły znikać, odsłoniły się resztki starszej infrastruktury: włazy, pomieszczenia, zbiorniki i studnie. To był moment, w którym teren przestał być tylko „byłymi zakładami”, a znów zaczął być archiwum zapisanym w warstwach gruntu.
GKEP dokumentowało te relikty przy użyciu pomiarów ręcznych, lasera i georadaru. Dzięki temu udało się zlokalizować pozostałości obiektów budowlanych oraz lepiej odczytać ukryty układ miejsca.