Uczymy komputer robić nudną papierkową robotę
Tę, przy której wasi ludzie tracą pół dnia: przepisywanie, szukanie, wypełnianie w kółko tego samego. Komputer robi to w kilka minut. Człowiek tylko sprawdza i podpisuje.
Ta strona jest napisana dla osoby, która o sztucznej inteligencji nie wie nic. I bardzo dobrze.
Wyobraźcie sobie nowego pracownika
Jest bardzo szybki. Czyta dokument w kilka sekund. Nie męczy się, nie choruje, nie idzie na urlop. Nie narzeka, że po raz setny wypełnia ten sam formularz.
Ale ma trzy wady, o których trzeba wiedzieć od razu. Nie zna waszej firmy, dopóki mu jej nie pokażecie. Czasem się myli — dlatego zawsze ktoś sprawdza jego pracę. I nie podejmuje decyzji za was — przygotowuje, a wy zatwierdzacie.
Taki „pracownik" to właśnie sztuczna inteligencja. Nasza praca polega na tym, żeby wprowadzić go do waszej firmy, nauczyć waszych zasad i posadzić przy waszym biurku — a nie w cudzym budynku po drugiej stronie świata.
Trzy kroki. Nic więcej.
Nie musicie nic instalować ani uczyć się nowego programu. Robicie to, co zawsze.
Wrzucacie dokument
Zapytanie od klienta, rysunek, fakturę, umowę. Tak samo jak dziś wrzucacie plik do folderu albo dostajecie go mailem.
Komputer robi robotę
Czyta, rozumie, wyszukuje w waszym cenniku i bazie, przelicza i przygotowuje gotowy dokument w waszym wzorze.
Człowiek sprawdza i wysyła
Wasz pracownik patrzy, poprawia jeśli trzeba, i wysyła. Zajmuje mu to minuty zamiast godzin.
To wszystko. Cała reszta tej strony to szczegóły.
Nie musicie nam wierzyć na słowo
To, co opisaliśmy wyżej, możecie zobaczyć na własne oczy — bez rejestracji, bez podawania danych, bez rozmowy z handlowcem. Otwiera się w nowej karcie, więc nie zgubicie tej strony.
Jeśli wolicie zobaczyć to na swoich dokumentach — pokażemy na rozmowie, na waszym przykładzie.
Gdzie leżą wasze dokumenty, gdy komputer je czyta?
To pytanie brzmi nudno, a jest najważniejsze w całej rozmowie. Wyjaśnimy je na sejfie.
Jak robi większość
Wasze rysunki, wyceny i umowy jadą do dużej firmy za granicą i tam są czytane. To trochę jak oddać segregatory do cudzego magazynu — pewnie nic się nie stanie, ale nie macie już nad nimi kontroli. Dla wielu firm to powód, żeby w ogóle nie zaczynać.
Jak robimy my
Stawiamy sejf w waszym biurze. Komputer, który czyta dokumenty, stoi u was — więc nic nie musi nigdzie jechać. Dokumenty zostają w firmie, dokładnie tak jak dziś zostają w waszej szafie z segregatorami.
Ten sam dzień pracy, tylko krótszy
- Zapytanie od klienta leży dwa dni, bo nie ma kto go wycenić.
- Ktoś przepisuje dane z faktur, pozycja po pozycji.
- Najlepszy fachowiec siedzi nad papierami zamiast nad robotą.
- Gdy przychodzi więcej zleceń, trzeba kogoś zatrudnić.
- Wycena jest gotowa tego samego dnia. Klient dostaje odpowiedź pierwszy.
- Dane z faktur przepisują się same. Człowiek tylko rzuca okiem.
- Fachowiec wraca do tego, za co mu naprawdę płacicie.
- Więcej zleceń nie oznacza automatycznie nowego etatu.
Trzy zwykłe przykłady z życia firmy
Przychodzi mail z rysunkiem technicznym i pytaniem „ile to będzie kosztować?". Komputer czyta rysunek, wyciąga wymiary i materiał, dobiera ceny z waszego cennika i składa gotową ofertę w waszym wzorze. Technolog sprawdza i wysyła.
Zamiast przepisywać dane z setek faktur, zespół dostaje je już wpisane do systemu. Ludzie robią to, do czego są potrzebni — pilnują poprawności, a nie klepią w klawiaturę.
Instrukcje, normy, karty produktów leżą w dziesiątkach folderów i nikt nie wie, która wersja jest aktualna. Komputer znajduje właściwą odpowiedź w kilka sekund i pokazuje, z którego dokumentu ją wziął.
Żeby nie było niedomówień
Wolimy powiedzieć to teraz niż tłumaczyć się później.
Cztery obawy — i szczere odpowiedzi
Opowiedzcie, co zabiera wam najwięcej czasu
Tyle wystarczy na start. Nie musicie niczego przygotowywać, nie musicie znać żadnych pojęć. My posłuchamy i powiemy, czy da się z tym coś zrobić — albo że jeszcze nie warto.
Chcecie konkretów, cen i szczegółów technicznych?
Ta strona była wstępem. Reszta serwisu opisuje wszystko dokładnie — z widełkami cen i terminami.